#22b

#22b Antybohaterowie Biblii: Judasz

W Nowym Testamencie również nie brakuje postaci, których postawa i wybory, a także ich konsekwencje stanowią ważną lekcję dla naszego poświęconego życia. Najpierw przyjrzymy się osobie Judasza i zadziwiającej oraz przerażającej ewolucji jaką przeszedł będąc jednym z Dwunastu.

„I przywołał dwunastu uczniów swoich, i dał im moc nad duchami nieczystymi, aby je wyganiali i aby uzdrawiali wszelką chorobę i wszelką niemoc. A te są imiona dwunastu apostołów: pierwszy Szymon, którego zwano Piotrem…” a ostatni z nich to „…Judasz Iskariot, ten, który go też wydał.” (Mat.10:1,2,4) Na początku jedną rzecz trzeba mocno podkreślić. Wybór Judasza na apostoła z grona uczniów był powodowany jedynie jego wysokimi walorami moralnymi i duchowymi. Bóg widział w nim na początku szlachetnego i godnego naśladowcę Swego Syna. Z całą mocą należy odrzucić jakiekolwiek poglądy sugerujące, że to powołanie było motywowane koniecznością znalezienia odpowiedniego człowieka, który zdradzi Jezusa.

Trzeba w tym miejscu zharmonizować jednak z powyższą myślą jedną z wypowiedzi Chrystusa: „…Dopóki byłem z nimi na świecie, zachowywałem w imieniu twoim tych, których mi dałeś, i strzegłem, i żaden z nich nie zginął, oprócz syna zatracenia, by się wypełniło Pismo…” (Jan.17:12). Pan Jezus mówi w tym miejscu o Judaszu, a Pismo na które się powołuje to Psalm109:8 oraz Psalm41:10. Zwrot „…by się wypełniło Pismo…” jest kontrowersyjny i sugerować może aktualność nauki o przeznaczeniu.

Jednak o Bożym przeznaczeniu można powiedzieć jedynie tyle, że „…Bóg chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni…” (1Tym.2:4). Względem Judasza Stwórca miał takie właśnie plany, aby ten dostąpił udziału w pierwszym zmartwychwstaniu. Bóg szanuje jednak wolną wolę człowieka. Judasz zdradził, bo chciał to zrobić. Nikt nie narzucił mu tego. To był jego wolny wybór. Natomiast zapisy wspomnianych psalmów są niczym innym, jak proroctwami, które pełnią przede wszystkim rolę napominającą. Bóg, jako wszechwiedzący, przewidział, że w wypadku Judasza wszelkie ostrzeżenia nie przyniosą pozytywnego rozstrzygnięcia i że Pismo wypełni się. Napominając, przez usta Jezusa, Nasz Ojciec pokazał Swoją wielką miłość i troskę o los Judasza.

Judasz jest jedynym z Dwunastu, który w trakcie misji Pana Jezusa, rozwija się w złym kierunku. Staje się tym samym coraz bardziej podatny na podszepty diabelskie. Jakie czynniki powodują tę przemianę? Jednym z nich jest pieniądz. Judasz był skarbnikiem i jak podaje zapis Ewangelii „…mając sakiewkę, sprzeniewierzał to, co wkładano.” Słowo Pańskie naucza, że miłość do pieniędzy początkuje wszelkie zło (1Tym.6:10). W przypadku Judasza ta miłość prowadzi do wydania Pana Jezusa za trzydzieści srebrników.

PIENIĄDZE JAKO DOBRO?

Pieniądze mogą być dla nas błogosławieństwem, mogą być i przekleństwem. Dobrze zrobimy, jeśli będziemy patrzeć na nie, jako na talent. Łukasz zanotował następującą lekcję Jezusa: „Zyskujcie sobie przyjaciół mamoną niesprawiedliwości, aby, gdy się skończy, przyjęli was do wiecznych przybytków.” (Łuk.16:9). Natomiast Izajasz przytaczając Bożą definicję prawdziwego postu pisze, między innymi: „Lecz to jest post w którym mam upodobanie …, że podzielisz twój chleb   z głodnym i biednych bezdomnych przyjmiesz do domu, gdy zobaczysz nagiego, przyodziejesz go, a od swojego współbrata się nie odwrócisz.” (Izaj.58:6,7). Te rzeczy wymagają wyrzeczeń z naszej strony, ale przecież jesteśmy ofiarnikami i ducha ofiary powinniśmy rozwijać z dnia na dzień. Tak naprawdę nie mamy chwili do stracenia i wszelkie zaniedbania cofają nas na wąskiej ścieżce. Pan Jezus powiedział, że ludzi ubogich zawsze mieć będziemy między sobą. Jeśli chcemy prowadzić dzieło restytucji, to czy już dziś nie powinniśmy wykorzystywać każdej sposobności, aby dać ludziom choćby malutką namiastkę przyszłego raju?

Pamiętajmy na historię wdowiego grosza! Każdy z nas musi sobie odpowiadać cały czas na pytanie, czy jest jak ta wdowa, czy jak ci, co wrzucają z tego co im zbywało, czy też mamy problem i z tym i nie umiemy nawet dawać z naszego nadmiaru.

Inny czynnik to nieumiejętność słuchania napomnień. Judasz jest jakby bezrefleksyjny w tym, co zamierza zrobić. Znieczula do końca swoje serce i ucisza sumienie. Szatan ma w nim już wygodne i bezwolne narzędzie przeciw Nazarejczykowi.

Drodzy Czytelnicy! Miejmy uszy do słuchania. Przeglądajmy się często w Słowie Bożym. Nie tylko brońmy Prawdy i autorytetów biblijnych, ale żyjmy zgodnie z ich wskazówkami w każdym aspekcie.

Judasz w tym całym dramacie popełnił jeszcze jeden błąd. Poszedł drogą Kaina. Zwątpił w Boże miłosierdzie i obrał swoistą drogę pokuty: „Wtedy Judasz, który go zdradził, widząc, że został skazany, żałował tego, zwrócił trzydzieści srebrników arcykapłanom oraz starszym I rzekł: Zgrzeszyłem, gdyż wydałem krew niewinną….Wtedy rzucił srebrniki do świątyni, oddalił się, poszedł i powiesił się.” (Mat.27:3-5). Morał tego jest taki, że lepiej żyć z najcięższym piętnem i starać się usilnie choćby cokolwiek naprawić, niż całkowicie skapitulować i zejść z drogi poświęcenia.

LEKCJE Z OBJAWIENIA ŚW. JANA

Przejdźmy teraz do ostatniej już lekcji. Zostanie ona zaczerpnięta z Księgi Objawienia. Tym razem przyjrzymy się nie jednostce, ale pewnej zbiorowości. „A do anioła zboru w Laodycei napisz: …Znam uczynki twoje…” i dalej Pan Jezus wylicza wady tej wspólnoty. Są to: letniość i przeświadczenie o bogactwie i braku potrzeb. Co ciekawe jedynie ten zbór nie otrzymał żadnej pochwały, lecz tylko samą naganę i napomnienie. Stan letni wskazuje na słabą gorliwość (werset 19) w sprawach Pana, pewną kompromisowość między sprawami ducha i ciała, brak stałości i duchowego postępu. Bogactwo, o jakim mówi Pan Jezus, ma w moim odczuciu dwa oblicza. Jest to z jednej strony znajomość doktryn, Planu Bożego, a z drugiej dobrobyt materialny. Oczywiście ani jeden ani drugi nie są same w sobie złem. Wręcz przeciwnie, są dobrodziejstwem i pozycja materialna może być rodzajem talentu. Kluczem jest stwierdzenie „…niczego nie potrzebuję…”. Wspólnota Laodycei zbudowała w oparciu o to dwojakie bogactwo poczucie zwodniczego spokoju i duchowej pychy oraz przeświadczenie o pełnieniu woli Bożej.

Jeśli uznajemy, a w większości tak jest, że żyjemy w ostatnim okresie rozwoju Kościoła, to w oparciu o powyższy zapis biblijny, jest się, czego bać i co naprawiać. Każdy z nas musi sobie codziennie odpowiadać na pytanie, czy pełni wolę Bożą. To jest zasadnicza kwestia. Nam może się wydawać, że pełnimy ją, a z Boskiego punktu widzenia może być zupełnie inaczej.

Co to jest wola Boża? Zagadnienie to oczywiście jest bardzo szerokie i można stworzyć kilka artykułów na ten temat. Chciałbym zwrócić Naszą uwagę jeszcze na jeden element woli Bożej.

Pan Jezus ostrzega nas:, „…jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą.(Mat.7:2).

Zauważam, także u siebie, że mamy dużą tendencję do mierzenia innych swoją własną miarą. Wydaje nam się dziwne i często to artykułujemy, że ktoś może czegoś nie wiedzieć, albo nie umieć, bądź nie posiadać, czy mieć z czymś problem. Jeśli ktoś czegoś nie ma z przyczyn obiektywnych i nie jest to rzecz wielkiej wagi, to ciągłe powtarzanie, że powinien to posiadać, jest rodzajem gorszenia. Jesteśmy poddani różnym biedom, jeden ma problem np. z alkoholem, inny z koncentracją, a jeszcze kolejny np. z depresją. Jeśli jestem świadomy swoich słabości, to powinienem również wiedzieć, że i inni je mają, nie koniecznie takie same jak ja. Gdy ktoś dzieli się z nami swoimi problemami, to nie reagujmy zdziwieniem, nie mówmy: niemożliwe, albo nie rozumiem i nie poprzestawajmy na słowach: musisz to zmienić. Starajmy się raczej pocieszać innych, rozumieć i z żywym, autentycznym zainteresowaniem wczuwać się w problemy braci i sióstr. Czy ktokolwiek z nas chciałby, aby Pan Jezus zmierzył go swoją miarą? Nikt. Dlatego nie postępujmy tak wobec innych.

ZŁOTO I MAŚĆ DO OCZU

Pan Jezus, na szczęście, nie zostawia społeczności laodycejskiej bez wskazówek. Są nimi konieczność nabycia u Niego złota i maści do oczu (Obj.3:18). Zastanówmy się nad symboliką tych elementów.

Złoto może przedstawiać w tym miejscu wiarę. Na dowód zacytujemy słowa apostoła Piotra: „…Weselcie się z tego, mimo że teraz na krótko, gdy trzeba, zasmuceni bywacie różnorodnymi doświadczeniami, ażeby wypróbowana wiara wasza okazała się cenniejsza niż znikome złoto, w ogniu wypróbowane, ku chwale i czci, i sławie, gdy się objawi Jezus Chrystus.” (1Piotra1:6,7).

Nasza wiara ma posiadać szczególną cechę. Ma być wypróbowana i to przez ogień, czyli srogie doświadczenia. Mamy ją rozwinąć do tego stopnia, że idąc doliną cienia śmierci będziemy mogli z pełnym przekonaniem mówić: „…zła się nie ulęknę, boś Ty ze mną.” (Psalm23)

Drugi element to maść do oczu. Jest ona niezbędna dla zboru Laodycei, aby mógł zobaczyć swój prawdziwy stan: „…a nie wiesz, żeś pożałowania godzien nędzarz i biedak, ślepy i goły…” (Obj.3:17) Społeczność ta nie widzi się we właściwym świetle. Szybkie zastosowanie wskazówek Pana jest warunkiem do przezwyciężenia trudów godziny pokuszenia, jaka miała przyjść w ostatnim okresie rozwoju Kościoła (Obj.3:10). Wydaje mi się, że maść może przedstawiać wpływ ducha świętego. Jest on wieloraki. Nie tylko spłodził nas i pomazał, ale także dał zrozumieć Plan Boży. Jego dalsza działalność jest nastawiona na rozwój owocu ducha. Ten owoc to charakter Nowego Stworzenia. Myślę, że wymieniając jego elementy, nie bez powodu apostoł Paweł na pierwszym miejscu wymienił miłość (Gal.5:22). Jest ona ostatecznym celem działalności ducha świętego w nas.

Jej powinniśmy poświęcać najwięcej uwagi i miejsca w naszych badaniach, wykładach, rozmowach. Zastanawiajmy się nad jej przejawami i rozwijajmy przy pomocy ducha Bożego, aby Pan Jezus był z nami po wszystkie dni, aż do skończenia świata. (Mat.28:20)