106a-ostatnie-chwile-zbawiciela-betania

#106a Ostatnie chwile Zbawiciela: Betania

PAMIĄTKA ŚMIERCI NASZEGO PANA

Przed Nami najważniejsze nabożeństwo w tym roku – uroczystość upamiętniająca śmierć Naszego Mistrza. 29 marca spotkamy się w naszych zborach, aby zadość uczynić prośbie Naszego Zbawiciela, aby obchodzić w sposób wyjątkowy rocznicę Jego męczeństwa. Wierzę, że uczynimy to z potrzeby serca, a nie z przyzwyczajenia czy w związku z błędnym przypisywaniem temu świętu szczególnej mocy sprawczej. Nic takiego nie ma miejsca podczas tej uroczystości. Myślę, że Pan chce abyśmy w związku z tym doceniali, ale nie przeceniali wagi tej uroczystości. Pamiątka 2018r. jest dla nas kolejnym przystankiem do Królestwa Niebieskiego. To ono ma być dla nas najważniejszym punktem odniesienia w naszym ofiarowanym życiu. Niech ten wieczór ożywi naszego ducha, niech będzie zachętą do dobrych duchowych zobowiązań na kolejne dni i miesiące. Pamiętajmy o najkosztowniejszej obietnicy jaką Bóg mógł udzielić człowiekowi, a która stała się naszym udziałem: „Chrystus w was” Kol.1:27.

Gdy czytamy tekst Biblii, to często robimy to machinalnie. To błąd. Każde wersety trzeba nauczyć się przeżywać. W nich przecież jest zawarta każdorazowa dawka emocji. Chciałbym abyście czytając te rozważania dotykali ich nie tylko intelektem, ale i sercem.

CEL MISJI

W pewnym momencie swej misji Pan Jezus podał cel swego przyjścia: „nie mniemajcie, że przyszedłem rozwiązać zakon albo proroków; nie przyszedłem rozwiązać, lecz wypełnić” Mat.5:17. Zakon jaki Bóg nadał Żydom miał swój początek w przepisach Paschy. Zasady jej obchodzenia zostały objaśnione jeszcze przed opuszczeniem Egiptu. Patrząc z perspektywy chrześcijańskiej były dwa główne powody nadania Zakonu: „tak więc zakon był naszym (Żydów) przewodnikiem do Chrystusa, abyśmy z wiary zostali usprawiedliwieni” Gal.3:24,  oraz zakon zawierał „w sobie tylko cień przyszłych dóbr” Hebr.10:1.

Skoro Pascha była częścią Zakonu, to stanowi ona także cień przyszłych dóbr. Najważniejszym elementem tego święta był oczywiście baranek. Już u zarania misji Syna Bożego Jan Chrzciciel odkrył przed słuchaczami tajemnicę baranka paschalnego: „nazajutrz ujrzał Jezusa, idącego do niego, i rzekł: Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata” Jan.1:29.  Później apostoł Paweł nauczał tej podstawowej prawdy: „usuńcie stary kwas, abyście się stali nowym zaczynem, ponieważ jesteście przaśni, albowiem na naszą Wielkanoc jako baranek został ofiarowany Chrystus” 1Kor.5:7.

ODŁĄCZENIE BARANKA

Pan Jezus podczas swojej misji kilkukrotnie obchodził święto Przejścia. Za każdym razem spożywając baranka widział najważniejszy punkt swego dzieła. To musiało wywoływać u Niego silne emocje. Dni trzy i pół letniej posługi mijały szybko, aż wreszcie nastała wiosna 33r.n.e. 10 Nisan/Abib 33r. n.e. cień jakim była Pascha zaczyna ustępować miejsce rzeczywistości. W obrazie Izrael tego dnia był zobowiązany odłączyć od stada szczególnego baranka/koziołka: „ma to być baranek bez skazy” 2Moj.12:5. Ten warunek spełniał tylko Nasz Pan, jako Syn Boży (nie był obciążony grzechem pierworodnym). Autor listu do Hebrajczyków, odnosząc się do człowieczeństwa Chrystusa, pisze: „nie mamy bowiem arcykapłana, który by nie mógł współczuć ze słabościami naszymi, lecz (jako człowiek) doświadczonego we wszystkim, podobnie jak my, z wyjątkiem grzechu” Hebr.4:15.

Mistrz zostaje w tym dniu odłączony od swojego narodu przez wjazd na oślęciu do Jerozolimy. Bóg przedstawia Narodowi Wybranemu Jezusa jako ich króla. Żydzi, szczególnie przywódcy, mieli popatrzeć na to wydarzenie przez pryzmat dwóch zapisów starotestamentalnych.

Po pierwsze wypełniało się na ich oczach mesjańskie proroctwo Zachariasza: „wesel się bardzo, córko syjońska! Wykrzykuj, córko jeruzalemska! Oto twój król przychodzi do ciebie, sprawiedliwy on i zwycięski, łagodny i jedzie na ośle, na oślęciu, źrebięciu oślicy” Zach.9:9. Po drugie, ten fakt, powinien przypomnieć im o okolicznościach wyboru Salomona na króla: „rzekł król do nich: Weźcie z sobą sługi waszego pana, następnie wsadźcie Salomona, mojego syna, na moją mulicę i zaprowadźcie go do Gichonu. Tam namaści go Sadok, kapłan i Natan, prorok, na króla nad Izraelem” 1Król.1:33,34. Sam Jezus wskazywał faryzeuszom i uczonym w Piśmie na Salomona jako figurę: „królowa z Południa stanie na sądzie wraz z tym pokoleniem i potępi je; bo przybyła z krańców ziemi słuchać mądrości Salomona, a oto tutaj więcej niż Salomon” Mat.12:42.

Więcej na temat baranka przeczytasz w artykule:
#69a To czyńcie na pamiątkę moją: Baranek

ŻYJMY NADZIEJĄ

Wielu świadków tamtego wydarzenia dostrzegło jego wyjątkowość i przełomowość.  Ludzie rozpościerali szaty, inni, w tym dzieci, wołały: Hosanna Synowi Dawidowemu! Tylko przywódcy pozostali niewzruszeni. Te i ostatnie wydarzenia (wzbudzenie Łazarza) przyniosły wielką chwałę Naszemu Panu. Mistrz patrzył jednak na wszystko z perspektywy tego, co miało na niego jeszcze przyjść. Wiedział, że chwile triumfu szybko zamienią się w szereg najtrudniejszych wyzwań misji. Pan nie triumfował, był skupiony i pokorny. Nie dał się ponieść chwili.

Z tego płynie lekcja dla nas. Nie dajmy się ponieść w chwilach duchowych triumfów, póki czas naszej próby trwa. Łatwo jest wtedy myśleć o sobie zdecydowanie więcej niż należy. W takich momentach gaśmy w sobie poczucie, że możemy przysłowiowe „góry przenosić”, że jesteśmy duchowymi mocarzami! W to miejsce oddajmy się modlitwie i patrzmy na to, co jeszcze przed nami. Żyjmy też oczywiście piękną nadzieją, że kiedyś, na wieki, ustanowiona zostanie najpiękniejsza i najwyższa z gór. Obyśmy mieli w tym chwalebny udział!

OCZYSZCZENIE ŚWIĄTYNI

Wypędzenie przekupniów ze świątyni nie było takim chwilowym uniesieniem, ale świadectwem niezmiennej żarliwości Mistrza o sprawy Jego Ojca. Czy ten akt był powodowany gniewem? Może więcej było wtedy w Jezusie uczucia ogromnego rozczarowania niezmiennie złą kondycją swego narodu, szczególnie elity. Jego echem będzie później przecież podobieństwo o dwóch synach, przypowieść o dzierżawcach winnicy, o uczcie weselnej, wreszcie biady wygłoszone nad faryzeuszami. Być może właśnie w takim uczuciu rozczarowania dokonywał także w tym dniu spektakularnych, altruistycznych rzeczy: „i przystąpili do niego ślepi i chromi w świątyni, a on ich uzdrowił” Mat.21:14.

Takich rzeczy może dokonywać ktoś, kto rozwija w sobie najważniejszy owoc ducha: miłość. Nie zaniedbujmy pracy nad nią. Pan sprawdzi nas na tym punkcie w trudnych momentach! Wtedy wyjdzie na jaw, czy naprawdę ją mamy. Jedną z metod rozwijania uczucia miłości jest przenoszenie punktu ciężkości z siebie na innych. Najpierw następuje to na poziomie myśli. Myślmy więcej o potrzebach innych i szukajmy okazji do dobrych uczynków, aby na końcu otrzymać pochwałę podobną do tej, jaka była udziałem wspólnoty w Tiatyrze: „znam uczynki twoje i miłość i wiarę i służbę i wytrwałość twoją, i wiem, że ostatnich uczynków twoich jest więcej niż pierwszych” Obj.2:19.

Więcej na temat świątyni duchowej przeczytasz w artykule:
[Q&A]#94 Świątynia Salomona

BETANIA

Kiedyś Mistrz takimi słowami określił swoje położenie na ziemi: „lisy mają jamy i ptaki niebieskie gniazda, ale Syn Człowieczy nie ma, gdzie by głowę skłonił” Mat.8:20. Żył tak, jak się urodził, czyli bez wygód i komfortu. Jezus wiedział, że jest gościem i przychodniem na ziemi i koncentrował się w zupełności na swej misji. Od Boga przyszedł i do Ojca chciał wrócić. W niebie miał swój dom. Natomiast na ziemi jedyną jego własnością był ogromny ciężar dzieła, które całkowicie spoczęło na Jego barkach.

Gdy wędrował po Izraelu obserwował na każdym kroku ludzką niedolę: ból, śmierć, głód, poniżenie. Każdorazowe zetknięcie z takimi obrazami uświadamiało mu coraz bardziej, że tylko od Niego zależy odwrócenie tego strasznego stanu. Nawet trudno sobie wyobrazić wewnętrzne napięcie/stres jakie w Nim było. Jeśli ktoś ma wątpliwość co do tego niech wczyta się w następujący fragment: „za dni swego życia w ciele zanosił On z wielkim wołaniem i ze łzami modlitwy do tego, który go mógł wybawić od śmierci, i dla bogobojności został wysłuchany” Hebr.5:7.

BUDUJMY DOM

Mimo swej wielkości i On potrzebował chwilowej przystani, miejsca, gdzie mógł odpocząć i nabrać otuchy. Takim domem stała się Betania. To tam mieszkali oddani Jezusowi ludzie: Marta, Maria i Łazarz. Biblia niewiele miejsca poświęca tej miejscowości, ale najlepszym świadectwem jej wyjątkowości jest fakt, że tam Mistrz zbierał siły w ostatnich dniach swej ziemskiej misji. Właśnie w Betanii otrzymał Jezus bardzo piękny i wyjątkowy dowód miłości, oddania i szacunku od pewnej niewiasty: „a gdy Jezus był w Betanii, w domu Szymona trędowatego, przystąpiła do niego niewiasta, mająca alabastrowy słoik bardzo kosztownego olejku i wylała go na głowę jego, gdy spoczywał przy stole” Mat.26:6,7.

Nasz Zbawiciel mógł być zaskoczony tym zdarzeniem, które zapewne wyrwało go ze stanu rozmyślania nad trudami końca swej ziemskiej drogi. To było bardzo orzeźwiające dla Jego ducha. Nie ma przecież nic cenniejszego jak doświadczyć miłości drugiej osoby. Mistrz bardzo tego potrzebował. Co ciekawe Jezus otrzymał wsparcie nie od apostołów! Oni nie zrozumieli powagi chwili! Drodzy: zabiegajmy o umiejętność wypowiadania właściwych słów we właściwym czasie!

My również chciejmy budować taki dom jak Betania. Nasze przysłowiowe cztery kąty powinny być źródłem oparcia dla innych braci, sióstr i innych ludzi. Atmosfera jaka powinna w nim panować nacechowana niech będzie pokojem, zrozumieniem, empatią. Bądźmy takimi chrześcijanami, aby nikt, nigdy nie wahał się i nie bał przyjąć od nas zaproszenia. Realizując przywilej gościnności nie zapominajmy również o tych, którzy nie mogą nam się zrewanżować. Także nasze Domy Modlitwy wypełniajmy owocami ducha. Zawsze myślmy z czym tam przychodzimy! Niech duch uroczystości Pamiątki śmierci towarzyszy nam w zborach każdego dnia! Pamiętajmy, że Pan nie umarł po to, abyśmy nadal innych, wyśmiewali, upokarzali, obmawiali, dominowali, zaniedbywali itd..

JUDASZ

Miejmy zawsze w pamięci znamienną przemianę jaka nastąpiła w Judaszu. Dziwne jest to, że im więcej przebywał z Mistrzem i widział Jego altruizm, tym bardziej zatwardzał swoje serce. To Judasz był inspiratorem szemrania jakie się wszczęło po namaszczeniu Mistrza. Wreszcie po napomnieniu odszedł: do arcykapłanów, i rzekł: Co mi chcecie dać, a ja go wam wydam?” Mat.26:15. Wniosek jaki ja wyciągam z tego dla siebie jest taki, że ilość nabożeństw, konwencji, przeczytanych artykułów, spożytych emblematów, nie musi mieć przełożenia na skuteczny rozwój owoców ducha. Należy zrozumieć, że to wszystko są tylko słudzy jednej misji, jaką jest właśnie rozwój charakteru! Jeśli miłość agape nie stanie się dla nas jednym punktem odniesienia – jedynym dążeniem, to po prostu nie wejdziemy do Królestwa Niebios. Wejdą tam inni. Nam co zostanie: płacz, zgrzytanie zębami? Drodzy czytelnicy, badajmy się codziennie czy nie rozwija się w nas duch Judasza – duch obłudy, zawiści, zdrady!

Więcej na temat Judasza przeczytasz w artykule:
#22b Antybohaterowie Biblii: Judasz

Ciąg dalszy za tydzień.